pomodoro

Chaos. Natłok. Przytłoczenie. Piętrząca się lista zadań skrzętnie zanotowanych poprzedniego wieczoru. Poczytać książkę, zapłacić rachunki, przygotować konspekt warsztatu, zrobić projekt materiałów dla uczestników, a jak wystarczy czasu, to jeszcze może joga? A to wszystko poprzeplatane czworakowaniem, grzechotaniem oraz anektowaniem kolejnych, nieznanych jeszcze zakamarków mieszkania. Jak to wszystko ogarnąć?!

Hola, hola! Skąd to nastawienie? Czy aby nie przesadzasz? Czy to na pewno jest realne?

A jakże! Ja nie dam rady?! Kobieto, potrzymaj mi smoczek.

„Hurry sickness” (choroba z pośpiechu) – choroba naszej cywilizacji. Popularny wciąż w wielu środowiskach multitasking, a mówiąc po polsku „wielozadaniowość”. Jak się objawia? 

Ciągłym poczuciem „zarobienia”, 

Stałym pośpiechem (czy to nie oksymoron przypadkiem?), 

Zbyt krótką dobą, 

Nie potrafimy złapać głębszego oddechu. Nakładamy na siebie presję bycia w popularnym „niedoczasie”. Znasz to?

To uczucie, gdy po raz milionowy masz w planach efektywną pracę nad projektem, a gdy przychodzi do działania, nagle znajdujesz kolejny milion innych ważnych spraw do załatwienia i nie wiesz za co się zabrać? A może masz tyle na głowie, że jak wreszcie masz czas, by ogarnąć wirujący chaos, to nie wiesz w co ręce włożyć i ostatecznie robisz cokolwiek? Cierpisz na chroniczny brak czasu?

Jeśli tak, to ten artykuł może Ci wydatnie pomóc!

To jak z tym pomidorem? Za chwilę, to czerwone warzywo może całkowicie zmienić Twoje podejście do postrzegania czasu. 

Konkretnie mam tu na myśli technikę „pomodoro”, która może się świetnie sprawdzić w Twoim wypadku, jeśli nie potrafisz zabrać się za odpowiednie działanie, bądź często ulegasz rozpraszaczom.

Czym jest pomodoro? 

Nazwa tej techniki wzięła się od czasomierza w kształcie pomidora, wykorzystywanego najczęściej w kuchni, a jej twórcą jest Włoch, Francesco Cirillo. Opracował on sposób, który sprawia, że czas staje się Twoim sprzymierzeńcem, a nie wrogiem jak to do tej pory bywało.

Polega on na odmierzaniu 25-minutowych interwałów czasowych, 5-minutowych przerwach, a po wykonaniu 4 takich odcinków następuje przerwa dłuższa, trwająca między 15 a 30 minut.

Jak ją stosować w praktyce?

1. Wypisz na kartce, w plannerze lub ulubionej aplikacji zadania, które chcesz wykonać danego dnia (proponuję Ci zrobić to już poprzedniego wieczoru, by od rana wystartować z konkretem).

2. Uporządkuj je w kolejności od najważniejszego do najmniej istotnego (o tym jak to zrobić, przeczytasz w tym artykule).

3. Usuń z otoczenia wszystkie możliwe rozpraszacze (telefon, telewizor, czasopisma, innych ludzi ;)) – postaraj się, by nic nie spowodowało oderwania się od pracy przez ustalony czas.

4. Ustaw czasomierz na 25 minut (jeśli chcesz korzystać z telefonu lub laptopa, polecam tryb samolotowy, by przypadkiem nic Ci nie zabrzęczało).

5. Wybierz pierwsze zadanie.

6. Czas – start – pracujesz!

7. Po odmierzonym czasie, zrób 5-minutową przerwę.

8. Jeśli zadanie nie jest skończone, ustaw ponownie interwał na 25 minut i działaj dalej. Jeśli w poprzednim przedziale je skończyłeś, bierz się za kolejne z listy.

9. Po czterech takich przedziałach, odpocznij dłużej (do 30 minut).

10. Repeat.

Co z tego mam?

Skuteczność, 

Efektywność, 

Przestrzeń na reset, 

Wzrost motywacji do działania. 

Dzięki tej technice łatwiej jest nam zabrać się za wykonywanie danego zadania, bo wiemy, że będziemy pracować nad nim przez najbliższe 25 minut. Nie mamy w perspektywie spędzenia nad nim długich godzin. 

Pomodoro stawia na stosunkowo krótki przedział czasu, więc spokojnie nasza koncentracja to wytrzyma.

Przerwy czasowe pozwalają naszej głowie odpocząć od wykonywanego zadania, a my pracujemy efektywniej, bo mamy przed sobą motywator w postaci upływającego czasu.

Gdzie jest haczyk?

Cała zabawa polega systematyczności oraz w konsekwentnym opieraniu się rozpraszaczom. Daj więc sobie teraz czas na sprawdzenie tej metody. W praktyce często „laboratoryjne” warunki wolne od rozpraszaczy nie mają szansy się zdarzyć. Co wtedy? Warto zapisać, co wyrwało nas ze stanu nieprzerwanej koncentracji i zastanowić się, jak w przyszłości możemy tego ponownie uniknąć. Mnie najczęściej odrywał telefon…

Co jeśli u mnie nie zadziała?

Moje „pomodoro” zdecydowanie książkowe nie jest. Jest bardzo moje i bardzo działające na ten moment. Dostosowuję się do panujących warunków. Często moim czasoodmierzaczem jest mały T. Cóż, dobre i to. Dlatego z czystym sumieniem i Tobie polecam podejść do tematu swobodnie.

Dobrze jest sprawdzić tę technikę w dokładnie taki sposób, jak opisałam powyżej, by poznać „reguły gry”, a następnie spróbować ją dostosować do własnych możliwości, w razie potrzeby. Myślę, że najważniejsze jest tutaj Twoje elastyczne podejście, chęć do zabawy i eksperymentowania z różnymi wariantami. 

Potrafisz się w pełni skupić dłużej niż 25 minut? Świetnie! Wydłuż czas trwania „pomidorowego” interwału np. do pełnej godziny. Potrzebujesz przerwy 10 minutowej? Sprawdź, czy zadziała lepiej. 

Zwróć też uwagę na to, w jakich porach dnia jesteś bardziej efektywny, a w jakich mniej. To pozwoli Ci na odpowiednie „żonglowanie” czasem trwania pomodoro. Przyjmijmy, że rano masz największy „power” do działania, wtedy możesz interwał wydłużyć i zabrać się za zadania „większego kalibru”, by jak najwięcej zyskać (np. konspekt warsztatu). Po południu natomiast, gdy Twoja energia spada, warto pojedynczy odcinek czasu skrócić i zaplanować wykonywanie prostszych, mniej angażujących zadań (np. napisanie e-maila).

Daj sobie czas na poznanie pomodoro. Jestem przekonana, że będzie to dla Ciebie ciekawe doświadczenie.

Smacznych pomidorów!

D.

Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *