Zaznacz stronę


Tak sobie słucham, czytam i oglądam liczne źródła na temat tego jak rozwinąć swój biznes. Jak stworzyć coś z niczego. Jak zacząć od zera.

Porady są oczywiście świetne, trafione często w punkt, pełne naprawdę wartościowych treści. Są jednak też trudne (też mi odkrycie). Takie, że często odechciewa mi się działać – bo ilość spraw, tematów nad którymi trzeba się zastanowić, ilość pytań na które trzeba sobie odpowiedzieć (i to w dodatku konkretnie! Nie chodzi tylko o wykonanie po to by było) jest tak duża, że na „dzień dobry” przerasta. Pierwsze co lata wtedy po mojej głowie niczym F16 to następujące myśli: „przecież to nie dla Ciebie”, „Tobie z konkretami nie po drodze”, „tak naprawdę to nie chcesz tego robić”.


Zbyt dużo opcji

Głównym problemem, który staje mi na drodze w momencie gdy już chcę się wreszcie na poważnie wziąć do realizacji swoich marzeń, a konkretnie mam tu na myśli stworzenie swojego wymarzonego miejsca pracy, jest fakt że interesuję się zbyt dużą ilością rzeczy. Zbyt wiele aktywności mnie pociąga, a zewsząd słyszę głosy – skup się na wycinku, wybierz konkretny obszar, którym chcesz się zajmować, itd. Wszystko świetnie, za wskazówki dziękuję – tylko tu pojawia się ściana – bo jak mam wybrać ten JEDEN temat, kiedy chcę robić tak wiele!

W myśl zasady, jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego – wcale się nie dziwię tym wszystkim sugestiom. Tylko, że ja nie chcę wybierać! Mam za sobą przynajmniej kilkadziesiąt ćwiczeń z serii „określ swoją pasję” i jak dotąd żadne nie dało tylko jednej, konkretnej odpowiedzi. 

Skąd się to bierze? Hm, to jest całkiem ciekawe pytanie. Przede wszystkim stąd, że od dziecka wiele rzeczy przychodziło mi z łatwością. Nie często miałam potrzebę aby wysilać się nad konkretnym zadaniem, a dodatkowo w wypadku ewentualnych potknięć szybko otrzepywałam kolana i podejmowałam kolejną próbę – jazda na rowerze? Nie ma problemu, opanowałam w ciągu kilku pierwszych jazd. Snowboard? Podobno ciężko przesiąść się na deskę jeśli potrafi się jeździć na nartach – nie w moim wypadku. Nie korzystając z pomocy instruktora, już pierwszego dnia na stoku potrafiłam „zjechać” z góry oraz samodzielnie na nią wjechać (no dobra, zostać wciągniętą 😉 ale nie przez kanapę, tylko po „bożemu” na orczyku). Rysowanie? Prace manualne? Proszę bardzo – konkursy plastyczne już w podstawówce, nie były mi obce. Nauka? Jak cofam się o dobrych kilka (a raczej kilkanaście) lat do czasów szkolnych, to nie przypominam sobie abym nad którymś z przedmiotów siedziała długimi godzinami/tygodniami by go opanować, nawet jeśli nie uczyłam się systematycznie.


Porażki też były obecne

Nie chcę jednak żeby wyszło, że nie było podczas mojej nauki porażek. Były, kość ogonową po nauce jazdy na desce odczuwałam jeszcze dobrych kilka lat później ;). Nie chcę też gloryfikować podejścia, że robienie wszystkiego samemu i po swojemu jest najlepsze, bo często po prostu tak nie jest. Ja jednak nie potrafiłam inaczej, w zasadzie do tej pory korzystanie z pomocy i doświadczenia innych przychodzi mi często z trudem, ale robię postępy.

Takie przykłady mogę mnożyć, naprawdę. Tylko, że właśnie to wszystko, mam wrażenie, doprowadziło mnie do chwili w której piszę ten tekst. Mianowicie – nie mam żadnego obszaru, w którym jestem ekspertem. A to dla mnie problem – bo jak tu się określić ze swoją ścieżką kariery, skoro jest tyle ciekawych dróg…

I oczywiście mimo rad osób które są dalej ode mnie, które osiągnęły swój sukces i świadomości tego, że są one pełne wartościowych treści, które mogą ułatwić start, to i tak mam poczucie, że chcę działać po swojemu.

Tu mam przyjemność powitać kolejną moją cechę – upartość. Nieważne kto mówi, nieważne co mówi, ja i tak wiem swoje (powiedzcie że też Wam się to zdarza…). Mówią, ucz się na cudzych błędach, będzie szybciej i efektywniej. Jasne. Chociaż przyznam, że teraz wychodzi mi to i tak zdecydowanie lepiej niż kiedyś, wciąż jednak daleeeka droga przede mną. Mimo wszystko chcę nią podążać bo wiem, że Ci ludzie mają rację. Większość pewnie i tak zrobię po swojemu, wykorzystując tylko niektóre wskazówki…


Jak żyć?

Zatem tak, zajmowałam się wieloma rzeczami. Wiele obszarów mnie interesuje. I może to jest klucz – nauczenie się jak to wszystko razem godzić, bez wybierania jednego a ucinania reszty. Zgadzam się jednak co do tego, że jeden powinien być tym wiodącym, wokół którego zbuduję swoje „imperium” (nie, nie jestem fanką „Gwiezdnych Wojen”).

Jedno wiem napewno. Chcę spróbować, chcę ponownie działać tak jak mówi moje serce. W końcu to moje życie i to ode mnie zależy jak nim pokieruję, czyż nie? 

Co mi z tego wyjdzie? Cóż, czas pokaże ;). Jeśli chcesz towarzyszyć mi w tej drodze i również jesteś ciekawa co się wydarzy – zapraszam Cię do wspólnego podróżowania.

Jeśli również masz swoje przemyślenia do tego tematu i chciałabyś się nimi ze mną podzielić – zostaw komentarz.

D.K.

Sprawdź mój Business Letter!

 

Dołącz do grona #RTB i otrzymuj ode mnie przydatne wskazówki, ćwiczenia oraz inspiracje powiązane ze startem własnego biznesu.

Mam też dla Ciebie coś wyjątkowego!

Coś, co sprawi, że zaczniesz działać „tu i teraz”, bez dalszego odwlekania. Po zapisie do newslettera otrzymasz ode mnie „puzzle biznesu” – bezpłatne narzędzie, które z lotu ptaka pozwoli Ci spojrzeć na Twoją obecną sytuację oraz przeanalizować w jaki sposób wpływa ona na rozwój Twojego biznesu.

Zapisz się i już dziś pobierz swoje puzzle 🙂

Mamy to! Za chwilę otrzymasz na swój e-mail dalsze instrukcje ;)